
Serdecznie zachęcamy do podzielenia się swoimi wrażeniami po Ceremoniach Mis Kryształowych!
Cenimy każdą opinię i doceniamy informacje, jakie przekazują nam uczestnicy naszych wydarzeń. Chcemy wiedzieć, jakie jest Wasze samopoczucie w trakcie naszych Ceremonii i czy zauważacie jakieś zmiany w kolejnych dniach po wydarzeniu. Wasze opinie są dla nas bardzo cenne i pomagają nam w doskonaleniu naszych umiejętności oraz w tworzeniu jeszcze lepszych doświadczeń dźwiękowych dla naszych gości. Dlatego, jeśli chcesz podzielić się swoimi wrażeniami, nie wahaj się napisać!
63 komentarze
Nautiluz · 24/11/2025 o 8:03 pm
Intencja zaczęła działać jeszcze przed rozpoczęciem gry na instrumentach przez Roberta i Cris. W zasadzie można powiedzieć że całość spotkania, włącznie z podróżą do i z powrotem, była w oparciu o założoną intencję. Dziękuję, jeszcze przetrawiam. Dopiero dochodzę do siebie. Jestem inny, niż przed. Nie widziałem tego w trakcie. Jeśli nie kiedy indziej to szczegolnie teraz przydają się praktyki, o których mówiliście Robert i Cris na kanale YT – wewnętrzna cisza, rekapitulacja, celibat. Dziękuję.
Nautiluz · 15/11/2025 o 11:05 am
Kolejna Ceremonia Dźwięku za nami i kolejna szykuje się wkrótce.
Nastawiłem intencję która była dość ważna dla mnie i skupiłem się tym razem na niej podczas i w trakcie trwania.
Zauważyłem wymierne różnice, także dzięki spotkaniu które miało miejsce wokoło Ceremonii.
Szczególnie w moim przypadku zadziałało to – ale sama Ceremonia była dla mnie całością wraz ze spotkaniem.
Dowiedziałem się wielu rzeczy i utwierdziłem się w wielu, jednocześnie pozbywając obciążającego balastu, zgodnie z intencją która założyłem a z którą pomogli Robert I Cris.
Dziękuję prowadzącym i wszystkim uczestnikom i dziękuję Duchowi za to że mogę doświadczać tak wspaniałych wzniosłych spotkań.
Uptuup · 28/10/2025 o 6:40 pm
Ceremonia 4.10.2025 była moją 3 Ceremonią Dźwięku na której byłem, wprawdzie poprzednia była podwójna ale liczę ją jako jedną. Pisząc o moich wrażeniach muszę dodać że w dniu Ceremonii zaczął mnie boleć żołądek, być może coś zjadłem lub się czymś zestresowałem, ale problemy żołądkowe sprawiły, że nie mogłem się w pełni oddać wrażeniom zmysłowym powodowanym przez dźwięki podczas Ceremonii, tylko skupiony byłem na tym aby nie wydawać dźwięków pochodzących z żołądka 🙂 . Sama Ceremonia odbyła się na sali, na której był komplet osób. Rozłożyłem się z materacem bardziej z przodu sali, bliżej instrumentów. Na początku Ceremonii prowadzący, czyli Robert i Cris, dali wszystkim instrukcje jak się zachować podczas Ceremonii, mieć naszykowaną intencję itd. i zaczęli grać. Sama Ceremonia to zawsze wspaniałe przeżycie, niestety z powodu żołądka byłem dosyć spięty prawie cały czas, ale zdarzały się momenty gdzie mogłem odpuścić napięcie, np. gdy grający chodzili między uczestnikami i oddziaływali instrumentami bezpośrednio przy samym ciele leżącego. Odbiór dźwięków, wibracji instrumentów całym ciałem leżąc z zamkniętymi oczami jest bardzo przyjemny, może nie odczuwałem jakiś odmiennych stanów świadomości, ale odczuwałem głęboki relaks, mimo napięcia ciała. Cała Ceremonia minęła mi dosyć szybko, spodziewałem się że będzie jeszcze trwać, a tu nagle słyszę że koniec. Jednak odziaływanie Ceremonii czułem nawet jak instrumenty przestały brzmieć, w postaci łaskotania czy mrowienia na głowie, jakby oddziaływała jakaś energia. Odczucie to utrzymywało się nawet kilka dni po Ceremonii i powracało w momentach jak się wyciszałem. Podsumowując polecam każdemu przeżyć taką Ceremonię na sobie, jest to wspaniałe doświadczenie, które wykracza poza zwykły relaks.
Moja pierwsza ceremonia ! · 26/10/2025 o 3:02 pm
Moja pierwsza Ceremonia ! · 14/10/2025 o 6:19 pm
Była to pierwsza ceremonia dźwięku, którą odbyłem z prawie cała grupa wspierających kanał Roberta Noble na YouTube + kilka innych osób, zewnątrz. Przygotowałem swoją intencję bardzo poważnie i dbałem o nią, aż do mojej ceremonii i także podczas jej trwania. Postanowiłem też sobie, że będę się starał zachować świadomość od początku do końca, skupiając się na doznaniach swojego ciała, tak to sobie ułożyłem, być świadomym przez cały czas jej trwania! Ceremonia odbyła się z 30-minutowym wyprzedzeniem, bo wszyscy uczestnicy byli już na nią gotowi, sala została odpowiednio, przygotowana i oczyszczona Palo Santo! Robert wprowadził nas krótkim teściowym przemówieniem. No i się zaczęło, zaczęli grać, najpierw delikatnie potem bardziej intensywnie, używając wielu instrumentów od mis kryształowych gongów, mis z brązu, grzechotek, koshi, kryształowych harf, szamańskiego fletu, bębnów i wielu innych instrumentów. Całe granie składało się z sekwencji połączonych jedna z drugą w bardzo przyjemny sposób. Harmonia dźwięków, jak dla mnie, była przepiękna! Moje ciało żyło swoim życiem, chłonąc je wszystkie i drżąc delikatnie i mocniej w zależności do intensywności grania. Czułem, jak energia dotyka mnie do samego rdzenia mojej duszy, co odczuwałem jako bardzo przyjemne mrowienie w moim ciele. Nie odbyło się też bez śpiewu Roberta i Cris. Była to piękna szamańska śpiewana opowieść mocy, która przygotowywała nas do zakończenia ceremonii. Wszystko było przepełnione miłością od pierwszej do ostatniej zagranej nuty. Tuż po zakończeniu ceremonii usiedliśmy wszyscy na matach, by zintegrować tę moc, którą każdy z nas odebrał indywidualnie. Robert i Cris zaprosili do podzielenia się swoimi wrażeniami głosowo, co było okazją, z której skorzystałem. Odbyło się tez wspólne podziękowanie ze wszystkimi uczestnikami, robiąc przy tym niedźwiedzia, które było dla mnie, ogromnie wzruszające, łzy same cisnęły się do oczu, tak mocno byłem wzruszony. Ceremonia była dla mnie bardzo intensywnym i duchowym przeżyciem, polecam ją z całego serca wszystkim, którzy pragną połączyć się ze swoją duszą dzięki magicznej Mocy Dźwięków! Berni
Tom · 20/10/2025 o 1:25 pm
Tej Ceremonii Dźwięku wyczekiwałem bardzo długo, ona już grała we mnie wczesnej, czułem to wołanie wewnątrz. Pierwszy dotyk dźwiękiem misy wywołał łzy, które spłynęły mi po policzkach. Poczułem, że zaczyna się coś nowego, nowe otwarcie, nowe życie, którego nie znałem wcześniej, byłem zbyt zamknięty. Moja intencja poleciała prosto do Ducha, wsparli ja Robert i Cris — dziękuje <3. Dźwięki instrumentów wywoływały w mnie stan, w którym się oczyszczałem, widziałem jak moje stare ja spala się jak węglik, powoli się żarząc. Nie mam takich odczuć, do których mógł bym porównać to co czułem, dla mnie to coś nowego, Wspaniałego. Kolejny etap się otworzył, a Ceremonia została we mnie i gra dalej. Dziękuje.
Matlej · 08/10/2025 o 8:22 pm
Miałem możliwość uczestniczenia w Ceremonii Dźwięku 4.10.2025 i było to dla mnie Wielkie Wydarzenie. Przygotowywałem się do niego poprzez oszczędzanie energii. Miałem przygotowaną intencję i pamiętałem o niej aż do samego Wydarzenia. Dodatkowo robiłem medytację z gongami i zefirami dostępną na kanale Roberta Noble, która była dla mnie preludium prowadzącym do Wielkiego Finału na Ceremonii. Miałem potrzebę założenia odświętnej koszuli, która jest dla mnie wyjątkowa i zakładam ją tylko w wyjątkowych okolicznościach. Zależało mi na wyciszonym umyśle i utrzymaniu koncentracji na odczuciach wewnętrznych oraz utrzymaniu świadomości, aby nie popaść w nieświadomy sen.
Ponieważ wszyscy uczestnicy pojawili się sporo przed czasem, Ceremonia rozpoczęła się 30 minut wcześniej, a my mogliśmy dłużej poddawać się dobroczynnemu działaniu uzdrawiających instrumentów.
Robert zaczął od kilku słów wprowadzenia, dbając o to, aby każdy miał szansę, aby przeżyć to doświadczenie w sposób wyjątkowy. Rozpoczęło się delikatnie, wprowadzając mnie w przyjemny relaks. Znałem już to uczucie z nagrań dostępnych na kanale Youtube, jednak doświadczenie dźwięków na żywo to zupełnie inny wymiar. Wibracje odczuwałem fizycznie w swoim ciele przez cały czas Ceremonii z różnym natężeniem.
Energia była od początku mocna i aż musiałem zdjąć koc ponieważ zrobiło mi się gorąco. Ceremonia składała się z wielu następujących po sobie segmentów. Nie było chaosu, była harmonia. Momentem dla mnie kulminacyjnym były częstotliwości grających jednocześnie dwóch mis kryształowych, które łączyły się i pulsowały w głowie dając wrażenie przelatywania przez tunel zawieszony w czasoprzestrzeni. Oddychałem głęboko z przepony i wydychałem powietrze ustami, aby przepuszczać przez siebie tę energię. Moc narastała aż do momentu kiedy już wydawało mi się, że nie dam rady jej utrzymać w sobie, po czym albo powoli była wygaszana albo nagle się kończyła, jakby została nagle zgaszona. Ufałem, że Prowadzący wyczuwają ile my – uczestnicy jesteśmy gotowi przyjąć. Od czasu do czasu miałem wrażenie, że czytają mi w myślach, zwłaszcza w momentach kiedy zaczynało być dla mnie zbyt mocno. W idealnym momencie następowało wyciszenie. Obserwowałem jak moje ciało czasami reagowało napięciem mięśni. Kiedy je rozluźniałem, czułem ulgę pomimo mocnych dźwięków, które przez mnie przechodziły.
Chociaż starałem się utrzymać swoją świadomość w teraźniejszości i skupiać na samych dźwiękach, czasami łapałem się na tym, że mój umysł przejmował kontrolę. Pamiętam jedno mocne uderzenie w misę tybetańską, które sprowadziło mnie do teraźniejszości, a czułem że prawie zasnąłem.
Przekonałem się do gongów! Ich częstotliwości powodowały drgania, które poruszały we mnie to co pozostawało zakryte w cieniu.
W pewnym momencie słyszałem piękną piosenkę i miałem wrażenie jakby odwiedził nas ktoś jeszcze. Wzruszyłem się wtedy po raz pierwszy. Następnie kolejny segment już całkiem mnie wzruszył. Miałem na oczach opaskę, ale czułem jak oczy robią się wilgotne, a oddech głęboki i mogłem oddychać tylko ustami, bo nos już był całkiem zatkany od emocji. Przeniosłem wtedy intuicyjnie ręce i położyłem na sercu. Przeżywałem te piękne chwile najlepiej jak umiałem.
W pewnym momencie poczułem jak zaczynam być głodny, a moje usta są suche i oblizuję je co jakiś czas. Pod koniec Ceremonii zrobiło mi się chłodniej więc okryłem się kocem.
Na koniec Prowadzący spokojnym głosem sprowadzili mnie z powrotem. Ostrożnie usiadłem na macie i obserwowałem ciszę. Kiedy dostałem pytanie o to co czuję, nie potrafiłem tego wyrazić. Teraz cały czas czuję wdzięczność i serdecznie polecam takie doświadczenie. Z całego Serca. Niech żyją Robert Noble i EosCris oraz wszyscy ich pomocnicy którzy brali w tym udział 🙂
Ana · 08/10/2025 o 1:35 pm
Mialam ogromną przyjemność uczestniczyć w Ceremonii dźwięku, która odbyła się 04 października.
Byla to moja druga Ceremonia po 4 latach przerwy.
Przygotowywałam się do niej od dłuższego czasu ,tak jak zalecili Cris oraz Robert. Gdy nadszedł dzień Ceremonii bylam bardzo podekscytowana, wchodząc na salę mialam już intencję w sercu. Ułożyłam się na swojej macie i czekałam na pierwsze dźwięki.
Gdy już wszystko się zaczęło leżałam zrelaksowana ale w skupieniu na intencji oraz dźwiękach instrumentów na których grali Cris wraz z Robertem. Delektowałam się każdym dźwiękiem i odczuwaniem wibracji w ciele przy każdym instrumencie. Czulam jak Czarownicy przemieszczają się z gracją między uczestnikami niemal bezszelestnie, czasem tylko czulam lekki powiew powietrza 🙂 Cala Ceremonia to dla mnie bardzo mistyczne doświadczenie ,trudno opisać słowami głębie tego co się wtedy czuje ponieważ to bardzo osobiste doświadczenie i każdy przezywa je na swój sposób. Na pewno odczulam ogromną Moc tego wydarzenia i wiem ze wplyw Ceremoni będę odczuwac jeszcze przez jakiś czas. Bardzo dziękuję Robertowi oraz Cris za uzdrawiajacy akt Mocy.
Polecam Wszystkim z całego serca!
Nemo · 20/06/2025 o 5:29 am
Miałem przyjemność uczestniczyć w Ceremonii Dźwięku prowadzonej przez EosCris i Roberta i do dziś czuję, że coś we mnie… dźwięczy inaczej 🙂
Spotkaliśmy się na łonie Natury, które najwyraźniej również znało nuty tej ceremonii, bo do gongów, kamertonów, mis różnych barw, grzechotki, piszczałki i Duch wie czego jeszcze, dołączyły ptaki, świerszcze, z oddali zaszczekał pies, jakby też chciał coś przekazać, liść szeptał z wiatrem, ksiądz Marian – znany w parafii nie tylko z kazań, ale i z zamiłowania do opery kościelnej – wygłaszał swoje kazanie i Duch Święty robił echo do jego 'alleluja’
Byłem skupiony ale i pamiętałem by się rozluźnić, pozwalałem dźwiękom wnikać w moje ciało, przeszywać je, aż słyszałem własne komórki, jak się przeciągają z zadowolenia Wszystko sprzyjało by móc po prostu leżeć, być najbardziej obecnym w tej chwili jak potrafiłem, poddać się i zaufać EosCris i Robertowi.
Czułem, że odbyłem wtedy podróż. Do środka. Poza. Pomiędzy. I do tego z uśmiechem. Osobiście nie widzę za dużo sensu w próbie uchwycenia wszystkiego co się działo w słowach, mogę jedynie wejść w to doświadczenie, skąpać się w uczuciach które doznałem i postarać się w tym komentarzu, przekazać odrobinę energii jaka pulsuje w moim ciele ♥️
Nauti · 18/06/2025 o 12:57 pm
Piękna Ceremonia tym razem na powietrzu i w niewielkim gronie. Świetna inicjatywa Roberta, Oli i Ducha. Cieszę się, że mogłem w niej uczestniczyć. Podobnie jak kynek kiedyś, u mnie również pojawiały się intencje jedna po drugiej, skupiłem się na jednej ale wiem że potrzeb było kilka choć Robert powiedział „na teraz” więc na tej się próbowałem skupić. Ostatecznie rozjechały się trochę na jedną trochę na dwie, choć robiłem, co mogłem. W trakcie czułem dyskomfort – było mi chłodno – z drugiej strony wyciągało mnie coś w magiczny świat, podróż, poza stan umysłu. Bardzo szybko przeszedłem świadomością „dokądś”, Ceremonia była mocna, może dlatego że była to druga z kolei po „wstępie” dzień wcześniej no i spędziliśmy ze sobą już dobę. Na razie dochodzę jeszcze trochę do siebie choć brzmi to trochę śmiesznie bo wiem że nie będę już taki sam, jak przed Ceremonią.
Uptuup · 18/06/2025 o 12:10 pm
Byłem na Ceremonii Dźwięku 14.06, była to moja druga Ceremonia Dźwięku, ale ta była wyjątkowa, została zmieniona lokalizacja Ceremonii co okazało się dużym plusem. Dużą niespodzianką było to, że odbyła się dodatkowa Ceremonia przygotowawcza. Obie te ceremonie (przygotowawcza i właściwa) odbyły się w malowniczej wiejskiej scenerii, na uboczu, w otoczeniu pola, niedużej rzeczki, w akompaniamencie ptaków. Pogoda była idealna, było słonecznie i ciepło. Rozłożeni byliśmy na trawniku. Całe otoczenie sprawiło że grający na instrumentach EosCris i Robert mogli pozwolić sobie na granie z pełną głośnością i mocą. Odbiór dźwięków był niesamowity, wibracje przeszywały całe ciało, czuć było też podmuchy powietrza generowane przez instrumenty, prawdopodobnie gongi oraz bębny (nie jestem pewien bo przez całą Ceremonię miałem zamknięte oczy). Udało mi się zrelaksować podczas słuchania dźwięków. Jak się rozluźniałem pogłębiał się mój oddech i często głęboko ziewałem. Oprócz dźwięków mis, gongów i innych instrumentów było słychać śpiewy ptaków, których dużo było w okolicznych drzewach, były też świerszcze, całość stanowiła niezapomniane przeżycie. Pod koniec Ceremonii było słychać śpiewy z okolicznego kościoła, co też idealnie się wpasowało w całość. Po Ceremonii byłem zrelaksowany, w medytacyjnym nastroju i przez pewien czas dochodziłem do siebie. Było to wspaniałe doświadczenie, bardzo dziękuję grającym Eos Cris i Robert Noble. Polecam samemu przeżyć taką Ceremonię Dźwięku.
Matley · 18/06/2025 o 9:30 am
To była moja pierwsza Ceremonia Dźwięku. Wcześniej uczestniczyłem jedynie w koncertach. Miałem to szczęście uczestniczyć w dwóch Ceremoniach dzień po dniu. Pierwsza była przygotowaniem do Ceremonii Dźwięku.
Przygotowanie do Ceremonii Dźwięku było mi bardzo potrzebne. Zauważyłem jak moje ciało się spina, a ja rozluźniam się i poddaje uzdrawiającym częstotliwościom. Czasem miałem wrażenie, że grających jest więcej niż EosCris i Robert i starałem się o tym nie myśleć. Dzięki temu, że Ceremonia odbywała się na powietrzu, towarzyszył nam szum drzew i śpiew ptaków, które tak idealnie zgrywały się z dźwiękami instrumentów jakby ktoś nimi grał specjalnie dla nas. Po skończonej Ceremonii, ten moment kiedy zaczęły się śpiewy kościelne w tak idealnym momencie też bardzo mi się podobał, był bardzo zabawny, ale wtedy już mnie to nawet nie zdziwiło. Wyciszenie po pierwszej przygotowawczej Ceremonii towarzyszyło mi już do końca naszego spotkania. Przytulenie się z EosCris i Robertem było wspaniałym zwieńczeniem i doceniam ten moment wyjątkowo. Zwłaszcza dlatego, że nie specjalnie lubię kontakt fizyczny, a z Wami było przyjemnie i nie chciało się tego przerywać.
Ceremonia Dźwięku była dla mnie jedynym w swoim rodzaju doświadczeniem, którego nie jestem w stanie opisać słowami. Nie było już takiego spięcia i rozluźniania. Było wpatrywanie się w czarny ekran pod powiekami, śnieżący jak kiedyś telewizor. Kiedy pojawiały się myśli to dotyczyły zdarzeń, które miały miejsce na naszym spotkaniu. Pokazywały się smaczki i każdy z nich mógł być odpowiednio doceniony. W pewnym momencie słyszałem z lewej strony głośne bzyknięcie owada, które od razu skojarzyło mi się z wibracjami. Byłem cały czas świadomy, nie zasypiałem. Po Ceremonii okazało się, że moje ciało spało.
Podczas Ceremonii zauważyłem, że jestem prowadzony określoną drogą. Instrumenty były drogowskazem zapraszającym mnie do podążania za nimi. Nie nachalnie, a z wyczuciem. W miarę moich możliwości coraz bardziej odpuszczając kontrolę i dając się ponieść uzdrawiającym wibracjom, z ufnością oddawałem się ich prowadzeniu. Gongi poruszały we mnie to co kryło się w cieniu. Koshi uspokajało i wyciszało. Bęben nadawał rytm. Misy kryształowe, których częstotliwości nakładały się na siebie, dawały odczucie, którego nie jestem w stanie opisać. To był inny wymiar odczuwania.
Pamiętam szepty i moment magicznego śmiechu Skrzata. Sprawił, że mogłem jeszcze bardziej poddać się temu co się tam zadziewało.
Polecam wziąć ze sobą dmuchany materac albo matę samopompującą. Ta przestrzeń powietrza pomiędzy ciałem a podłogą daje dodatkowe doświadczenie wibracji dźwięku, który można poczuć na całym ciele.
Wszystkie odczucia sumują się na pełne doświadczenie, które poruszyło we mnie coś w środku czego nie chcę nazywać. Mimo, że minęły dopiero 3 dni i wiem, że cały czas jeszcze się we mnie integruje, będę dążył do tego, aby mieć możliwość wziąć w nim udział kolejny raz. Jestem Wam za to bardzo wdzięczny.
Wspaniale!
Miłek · 06/12/2024 o 8:01 am
Masaż indywidualny już od pierwszej chwili zrobił na mnie ogromne wrażenie. Wszystko – stanowisko do masażu, instrumenty, oświetlenie oraz unoszące się w powietrzu aromaty – tworzyło spójną, nierozerwalną całość. Prowadzący, Robert i Ola, swoją energią zawsze wprowadzali mnie w stan trudny do opisania. Tym razem jednak wydarzyło się coś, co kompletnie wykracza poza wszelkie dotychczasowe doświadczenia.
To przeżycie sprawiło, że przestałem traktować przekazywaną przez nich wiedzę wyłącznie jako teorię – teraz stała się ona moją własną, namacalną prawdą. Otrzymałem wgląd w to, co wymyka się wszelkim próbom opisu. Czy Robert i Ola to czarownicy? Przekonajcie się sami!
Kasia · 28/11/2024 o 8:24 am
Sesja masażu dźwiękiem u Roberta i Oli to bardzo ciekawe i relaksujące doświadczenie. Połączenie dźwięków mis i gongów tworzy niezwykłą atmosferę, która pomaga się wyciszyć i zregenerować. Wszystko odbywa się w spokojnym, komfortowym otoczeniu, a prowadzący z pełnym zaangażowaniem dbają o dobre samopoczucie uczestnika. Zdecydowanie warto spróbować, jeśli szukasz chwili wytchnienia od codziennego zgiełku. Mi się podobało! Dziękuję!
Wojtek · 15/11/2024 o 7:51 am
Byłem już na wielu szamańskich festiwalach i ceremoniach, ale to, co przeżyłem podczas sesji u Roberta i Oli, było absolutnie wyjątkowe. Już od pierwszej chwili, gdy tylko zaczęli pracę, poczułem, jak kamertony delikatnie wibrują na moim ciele, a ich dźwięki wędrują przez moje ciało i otwierają kanały energetyczne. Każda czakra, jakby od najniższej do korony, zaczęła się stopniowo oczyszczać, harmonizować. Wibracje były tak intensywne, że czułem, jak energia przepływa przeze mnie niczym rwąca rzeka, odblokowując to, co przez lata mogło być zablokowane.
Nie wiem, kto mnie dotykał – miałem zamknięte oczy i całkowicie oddałem się chwili – ale to, co czułem pod ich dłońmi, było niesamowite. Moc i ciepło, które biły z ich rąk, były wręcz nieziemskie. Każdy ich ruch miał w sobie coś, co przywoływało obraz pradawnych szamanów i uzdrowicieli. Czułem, jak ich dotyk łączy mnie z ziemią, wszechświatem i moją własną esencją. To było, jakby widzieli dokładnie, czego potrzebuje moje ciało i dusza – nie musiałem nic mówić, oni po prostu wiedzieli.
Po sesji czułem się, jakby ktoś wymasował mnie nie tylko od zewnątrz, ale i od wewnątrz. Byłem całkowicie zrelaksowany, ale jednocześnie pełen lekkości i energii. Stan błogiego relaksu trwał bardzo długo po zakończeniu sesji, a moja głowa była wolna od natłoku myśli, jakby ktoś wziął i wyczyścił mi umysł. To było coś więcej niż masaż dźwiękiem – to było głębokie, wielowymiarowe uzdrowienie.
Na pewno będę chciał to powtórzyć, bo to doświadczenie przerosło wszystko, czego do tej pory próbowałem. Dziękuję Wam, Robercie i Olu, za to niesamowite przeżycie. Z całego serca polecam każdemu, kto chce poczuć prawdziwą magię dźwięku i dotyku.
Wojtek
Kalina · 22/10/2024 o 10:03 am
To, co przeżyłam podczas indywidualnej sesji dźwiękoterapii u Roberta Noble i EosCris, było jak podróż poza czasem i przestrzenią. Misy, gongi, bębny – te wszystkie dźwięki rezonowały we mnie jak pradawne wołanie natury, jakby Ziemia, Kosmos i Przodkowie szeptali mi do ucha. Czułam, jak przepływa przez mnie pierwotna energia, która wibracyjnie oczyszcza każdą komórkę mojego ciała. Każdy dźwięk otwierał we mnie nowe drzwi do duchowej świadomości.
Ale to nie tylko instrumenty miały tę moc! Robert i Eoss mają cudowne, hipnotyzujące głosy, a ich śpiew potęgował całe doświadczenie, jakby wprawiali w ruch jeszcze głębsze wibracje we mnie. Ich pieśni prowadziły mnie w głąb siebie, w miejsca, do których wcześniej nie miałam dostępu. A ich dotyk misami? Niesamowite, jakby doskonale wiedzieli, gdzie i kiedy potrzebuję uzdrowienia. W odpowiednich momentach wibracje trafiały w punkt – czułam, że naprawdę mnie „widzą”, że rozumieją, co się we mnie dzieje na poziomie energetycznym. To było jak głębokie, intuicyjne połączenie.
Z całego serca dziękuję Wam za tę uzdrawiającą sesję. Było to dla mnie nie tylko uzdrowienie ciała, ale i duszy. <3 <3
Kalina
Nautiluz · 13/09/2024 o 6:53 am
Było super, co tu gadać, jest moc!
MikoMote · 13/09/2024 o 6:53 am
Wspaniałe przeżycie, wręcz nie do opisania słowami. Dźwięki przenoszą do innego wymiaru… gdzieś w głąb siebie samego a może gdzieś poza… Każdy poszukujący prawdy o samym sobie odkryje w takiej podróży kawałek swojego ducha a może nawet ujrzy większą jego część.
Nemcio · 09/10/2025 o 11:07 pm
Moja druga podróż dźwiękowa z Cris i Robertem. Są dla mnie rożnice odczuwalne pomiędzy pierwszą a tą, która miała miejsce 04.10.25. Nie chodzi o to czy któraś była lepsza ale o to, że mocniej ją poczułem. Może to kwestia intencji i przygotowania się do niej, a może Cris i Robert chcieli bardziej nas dotknąć? A pewnie było ważne i to, i to
Pamiętam jak po pierwszej Ceremonii byłem bardziej energiczny, ruchliwy na zewnątrz i wewnatrz, bardziej się czułem jakbym był na jakimś dopingu duchowm, a po drugiej Ceremonii czułem dystans do otaczającego świata, przez parę dni stałem jakby obok siebie, mógłby mi ktoś powiedzieć, że np za 10min nastąpi koniec świata to nie byłbym zaskoczony ani poruszony tym faktem. Dłużej czuję integrację tego co zaszło na Ceremonii z tym co zostało poruszone we mnie. Uświadomiłem sobie, że łatwiej mi dostrzec potok moich myśli i to jak przykrywają i wypełniają mój świat i to że ja nimi nie jestem. Wiedziałem o tym ale czuję że muszę sobie to przypominać, że pewne poziomy mnie nie mogą być ignorowane.
Zatem zależy czy ktoś uczestniczy w Ceremonii bo na przykład czuje się jak zepsuty okręt, który przypłynął do stoczni na naprawę dziobu czy może jak kibic piłki nożnej szukający mocnych wrażeń, a może jako wielce oświecony mistrz z nudów przyglądający się temu co się tu wyprawia? Tak czy inaczej Cris I Robert potrafią o każdego zadbać i podarować mu ten magiczny moment, który trwa….
Mogę rzecz, że Realny Mit znów się manifestuje ✨
Toltec · 13/09/2024 o 6:52 am
Przyjechałem na ceremonię nie bardzo wiedząc czego się spodziewać i w sumie nie spodziewałem się niczego. Prawie że spóźniony wpadłem na ostatnią chwilę, położyłem trochę w przejściu, między innymi. Ceremonia zaczęła się prawie natychmiast. Kilka wdechów uspokajających i byłem gotowy na.., no właśnie na co? Postanowiłem po prostu płynąc z prądem i doświadczać. Zaczęło się od takiej stuningowanej karimby, melodia przez nią wygrywana rozluźniła mnie, starałem się ją zapamiętać żeby móc ją później odtworzyć. Wszedłem w nastrój … czujnej błogości, w obliczu nowej sytuacji. Później juz nie pamiętam w jakiej kolejności weszły misy ,metalowe, kryształowe przeplatane gongami. Dotychczas miałem doświadczenie z takimi instrumentami tylko słuchając ich na Youtube. Tutaj doszły wibracje, nie raczej WIBRACJE przeszywające, tak to będzie właściwe słowo, przeszywające całe ciało, (gdybym miał to pewnie nawet i duszę ). Skupiłem się na obserwacji Siebie, w końcu to podróż było nie było WEWNĘTRZNA. Drgania które uderzały we mnie, szczególnie nasilone kiedy grający kierowali je bezpośrednio na mnie były ciekawe, urzekające, pobudzające, denerwujące, kojące, skupiające uwagę, rozpraszające uwagę, określone, nieokreślone znajome i obce. A to wszytko na raz w zmieniających się kombinacjach wyżej wymienionych cech w zmiennym nasileniu. W skrócie : takie znajomo nieznajome nie wiadomo co.
I wtedy kiedy rozedrganie stawało się silne i prawie nieznośne nagle wszystko poprzednio opisane ustało, przechodząc niespodziewanie w jednostajny dźwięk bębna. bum bum bum BUM, bum bum bum BUM,bum bum bum BUM,bum bum bum BUM jak to bęben. Za tym poleciały indiańskie zaśpiewy. Ta etniczna mieszanka przyniosła natychmiastowe UKOJENIE o którym nawet nie wiedziałem że go potrzebuję. Inni uczestnicy ceremonii / koncertu mieli podobne wrażenie wytchnienia. Wychodzi na to że grający Robert i Ola jednak wiedzą co robią i naprawdę prowadzą ten strumień drgań i dźwięków dopasowując się do tych którym akurat grają, aktualizując na bieżąco playlistę ;).
Koncert powoli zmierzał ku końcowi nieustająco i nieubłaganie uspokajając atmosferę a przynajmniej moją osobę.
Po zakończeniu stała się rzecz (dla mnie) niesłychana. Na co dzień żyję w wielkim pędzie załatwiając 684 sprawy naraz. Po koncercie uczucie jakie pamiętam to to że zostałem ZATRZYMANY. Nie chciałem gadać, nie chciałem wstawać, chciałem sobie po prostu nie myśląc o niczym posiedzieć, no może nie w kątku, ale w spokoju. Niecodziennie uczucie uczestnika wiecznego wyścigu boju o przetrwanie.
Dziękuję bardzo za te chwilę i doznania obu Grającym: Oli i Robercikowi.
P.S. Melodia karimby uleciała w przestrzeń, usiłuję ją sobie odtworzyć, trzymajcie kciuki.
Pozdrowienia dla wszystkich którzy trafili aż tutaj.
Toltec
K&E · 10/09/2024 o 6:41 pm
Uczestniczyliśmy w indywidualnym masażu dźwiękowym i otrzymaliśmy od Cris i Roberta bardzo dużo uwagi i oboje wsadzili w to spotkanie dużo pracy. Nasze ciała były, i nadal są, poruszone, zwinnym zabiegiem przeprowadzonym w przyjecielskiej atmosferze. Mają również pyszną kawę i wodę z magicznej butelki 🙂
Miłek · 13/06/2024 o 12:23 pm
Serdecznie dziękuję za podróż, którą przeżyłem podczas ceremonii dźwięków.
Była to podróż, której towarzyszyła intencja uzdrowienia. Uzdrowienia moich relacji z najbliższymi.
To dzięki ceremonii zdołałem spojrzeć w głąb siebie, gdzie otrzymałem jasne i czytelne rozwiązanie.
Chcesz zmieniać świat, zacznij od siebie!
Pozdrawiam
misykrysztalowe.pl · 15/06/2024 o 8:23 am
Dziękujemy za Twój komentarz Miłek, i cieszymy się, ze nasza Ceremonia Dźwięku sprawiła, że uzyskałeś odpowiedzi na pytania <3
Rafał.K · 10/06/2024 o 10:32 pm
Początkowo, byłem bardzo sceptycznie nastawiony do tego typu seansów, ale oczywiście za namową postanowiłem spróbować. Bardzo pozytywne wrażenie zrobili na mnie prowadzący, gdyż od razu czuć było od nich ogromną serdeczność i otwartość. Po krótkim wprowadzeniu i odpowiednim ułożeniu się, miałem obawy, że dźwięki ich wielkich gongów mogą być dla mnie zbyt mocne, a leżenie w jednej pozycji zbyt uciążliwe. Myliłem się jednak bardzo, bo gdy tylko koncert się rozpoczął to już po chwili te cudowne dźwięki koiły mnie i niepokój odszedł w niepamięć. Miałem wrażenie, że wszystkie instrumenty współgrają ze sobą i tworzą jedną wielką harmonijną całość. Nawet dźwięki dobiegające zza okna i śpiew ptaków wydawały się nie być przypadkowe. W pewnym momencie wpadłem w lekki trans i dałem się nieść tym wszystkim instrumentom, których nigdy wcześniej nie słyszałem na żywo. Sam byłem zdziwiony, że dźwięki, których się obawiałem, że mogą mnie przytłoczyć podobały mi się najbardziej, a szczególnie te mocniejsze momenty.
Oczywiście muszę wspomnieć o samej końcówce ceremonii, gdzie prowadzący przestali grać i wszystkie dźwięki ucichły. Był to moment gdzie przez chwilę mogłem usłyszeć brzmienie ciszy. Ta cisza właśnie najbardziej zapadła mi w pamięci. Był to wspaniały i błogi stan, który zapamiętam na bardzo długo. Po otworzeniu oczu czułem się jakbym wrócił z dalekiej podróży. Teraz wiem, że tą podróż zawdzięczam gospodarzom, czyli EosCris i Robertowi Noble. Uważam, że bez Nich instrumenty nie miałby już tej mocy i śmiało mogę stwierdzić, że to właśnie Oni byli głównym gwoździem programu w całej tej ceremonii.
Słuchałem wcześniej podobne koncerty z dźwiękami mis i gongów, ale w domowym zaciszu na nagraniach z internetu i mogę powiedzieć tylko jedno – różnica jest nieporównywalna. Ceremonia dźwięku na żywo to jest coś co nie sposób opisać – to po prostu trzeba przeżyć i doświadczyć na własnej skórze…
Pozdrawiam
Patryk B · 21/11/2023 o 8:37 pm
Kąpiel w dźwiękach to niesamowite doświadczenie, był to mój pierwszy raz i jestem zachwycony.
Dźwięk instrumentów na żywo to zupełnie nowy poziom doświadczenia, można całkowicie się zrelaksować i wejść głęboko w siebie. Klimat który panuje na sali jest wspaniały, polecam każdemu sam wielokrotnie wybiorę się na to wydarzenie aby móc przeżywać te wspaniałe chwilę.
Marcin, Ola, Robert dziękuję ;).
Anna · 21/11/2023 o 3:01 pm
Doznajemy w życiu chwil, momentów, doświadczeń, które nie potrzebują słów…
Pragniemy wtedy zatrzymać, to w ciszy…ciszy, która jest miłością, prawdą, spokojem ,wolnością…
Po spotkaniu z Robertem i Olą….zatrzymałam się w swojej prawdzie…
Dziękuję ❤️ Z miłością Anna
Anetta · 05/10/2023 o 9:36 am
Całkiem niedawno miałam okazje uczestniczyć w jednym z koncertów mis kryształowych, z pewnością było to niezapomniane przeżycie, które z chęcią powtórzę oraz polecam je każdemu.
MIKO · 26/09/2023 o 4:24 pm
Ceremonia dźwięku w której miałem przyjemność wziąć udział 24.09.2023 była niesamowitym przeżyciem, które na pewno będę chciał ponownie doświadczyć. Jest to podróż w głąb siebie. Ola i Robert wiedzą jak wydobyć moc instrumentów i wprawić całe ciało w lecznicze wibracje. Niezwykłe odczucia wywołane egzotycznymi dźwiękami w połączeniu z zapachami pomogły mi przypomnieć sobie dawno zapomniane osobiste historie. Po ceremonii doświadczyłem przyjemnego uczucia radości i spokoju a uśmiech sam pchał mi się na usta. Jestem dwa dni po wydarzeniu i nadal odczuwam jego pozytywne skutki. 😉
misykrysztalowe.pl · 29/09/2023 o 8:52 am
Dziękujemy <3
Świętobor · 25/09/2023 o 3:39 pm
Ola i Robert jak zawsze potrafią zagrać cudowny koncert. Kąpiel w dźwiękach gdy oni grają, za każdym razem wprowadza mnie w odmienny stan świadomości. Jest wielką sztuką by tak zagrać, a oni to potrafią. Do tego dochodzi oczywiście relaks dla ciała. Ale żaden opis nie jest w stanie oddać tego, co naprawdę się przeżywa. Po prostu należy samemu tego doświadczyć.
misykrysztalowe.pl · 29/09/2023 o 8:52 am
Dziękujemy <3
kynek · 25/09/2023 o 2:29 pm
Pierwszy raz byłem na kąpieli w dźwiękach i stwierdzam że dźwięki na żywo są o niebo lepsze niż z nagrań. Nawet w dobrych słuchawkach to nie to samo.
Założyłem ze pójdę bez oczekiwań, bez intencji i zobaczę co się stanie.
Na początku jak Robert na wstępie powiedział ze można sobie wybrać intencję to nagle w mojej głowie pojawiło się ich pięć. Pomyślałem a co tam, nie będę skromny niech będzie 5 😉
Przyzwyczajony do głosu Roberta z nagrań medytacji prowadzonych, chyba dość szybko już na początku wszedłem w stan głębokiego relaksu.
Na początku po zamknięciu oczu skupiłem się na dźwiękach, ich wibracji. Skupiałem się jak wnikają w ciało. Jedne dźwięki bardziej działały na ręce, inne na brzuch, nogi lub głowę. To było dziwne uczucie że dźwięki tak wybiórczo w danym momencie działały tylko na jedną cześć ciała.
Po niedługim czasie dźwięki mimo że coraz głośniejsze nagle stały się przytłumione. Jakby ktoś nałożył filtr wygłuszający lub jakby od dźwięku nagle oddzieliła mnie warstwa gąbki. Stwierdziłem że szkoda, bo tak ciszej brzmi jak z nagrania. Pomyślałem że na koniec z ciekawości zapytam czy faktycznie było jakieś wygłuszenie.
Mimo tego przytłumienia słyszałem każdy dźwięk, każdą zmianę instrumentu. Starałem się wyobrazić sobie jak mogą wyglądać instrumenty wydające te dźwięki. Jedne dźwięki powodowały ze części mojego ciała falowały jak na wodzie, inne że napinały się mięśnie tak na granicy bólu.
Najbardziej niesamowite dla mnie były dwa odczucia. Jedno to świadomość oddechu. Wiem kiedy był płytszy, kiedy głębszy, kiedy szybszy kiedy wolniejszy. Miałem świadomość obserwacji, nie sterowałem nim tylko czułem i obserwowałem jak się zmienia w czasie.
Drugie fajne doznanie – za każdym razem jak ktoś podchodził do mnie z instrumentem miałem wrażenie że z dźwiękiem niesie światło i robiło się jasno. Jak dźwięk się oddalał robiło się ciemniej.
Mam wrażenie że przez cały koncert byłem świadomy każdego dźwięku. Mógłbym policzyć ile razy ktoś kaszlnął, głębiej odetchnął, skrzypnęła podłoga, ktoś zmienił pozycję lub ktoś obok mnie przeszedł. Żaden z dźwięków mi nie przeszkadzał a po tym jak dźwięki stały się przytłumione wręcz wszystkie odgłosy stanowiły spójną całość.
Btw co to było za kadzidło, ten zapach który pojawił się w trakcie?
Jakże byłem zaskoczony jak się okazało ze przysnąłem i pochrapywałem! Trochę mi głupio. Mam wrażenie że cały czas tam byłem świadomością. Mam nadzieję że nikomu nie popsułem doznań.
Ogólnie kąpiel w dźwiękach to koncert doznań i emocji co potwierdziły opinie na samym końcu.
Robercie, Olu, Marcinie dziękuję!
misykrysztalowe.pl · 29/09/2023 o 8:53 am
Dziękujemy <3
Diana · 02/11/2022 o 10:03 am
Dziękuję, dziękuję, dziękuję! Nie mam słów by opisać to czego doświadczyłam. To było cudowne i mocno oczyszczające dla mojej Duszy i Ciała. Spotkanie z Wami Kochane Świetliste Istoty jest magicznym wydarzeniem <3 Świat potrzebuje takich ludzi jak Wy!
Z całego Serca dziękuję Wam Olu i Robercie za to co robicie, jesteście wspaniali!
Femina · 13/06/2022 o 11:29 am
Bardzo dziękuję za przepiękną energię na ostatniej ceremonii dźwięku. Piękna energia biła od was i waszych instrumentów, a ja czułam się jak odlatuje w kosmos. Czekam na kolejną ceremonię by się z wami spotkać!
Justyna i Przemek · 04/05/2022 o 2:31 pm
To był wspaniały weekend w górach z Wami Kochani! Dziękujemy Olu i Robercie za wspaniałe masaże i Waszą zjednoczoną energię, którą się tak chętnie dzieliliście. Wasz duet przebija wszystko co do tej pory mieliśmy okazję przeżywać. Na pewno jeszcze się spotkamy, kto wie może tym razem nad morzem. Namaste
Sylwek · 22/04/2022 o 8:16 am
Brak słów! Jesteście boscy! Namaste! <3
Fabian · 04/04/2022 o 8:24 am
Zbierałem się z tym komentarzem ładnych kilka tygodni. Miałem przyjemność uczestniczyć na Ceremonii Dźwięku Roberta i Oli już jakiś czas temu. Było to spotkanie bardzo kameralne gdyż zorganizowane było w moim domu dla mnie i moich przyjaciół. To wydarzenie kompletnie mnie zaskoczyło. Różnorodność dźwięków i wydobywającą się zewsząd energia całkowicie mnie pochłonęła. Robert i Ola to nie są zwykli ludzie, zwykli muzykanci czy ludzie, którzy grają tylko koncerty relaksacyjne (bywałem na wielu dlatego mam porównanie). Oni są kimś dużo więcej! Piszę ten komentarz dopiero teraz, dlatego, że przez wiele tygodni potrzebowałem to wszystko w sobie przetransformować, ugruntować. Trudno mi do tej pory ubrać to wszystko w słowa i opisać, bo to po prostu wykracza poza ludzkie pojmowanie.
To co się zadziało podczas tego spotkania na zawsze mnie odmieniło. Podczas sesji doznałem potężnej dawki energii miłości, przechodzącej przez wszystkie zakamarki mojego ciała. Przez całą ceremonię bylismy otoczeni światłem i ciepłem płynących bezpośrednio do nas od Roberta i Oli oraz – co bardzo ciekawe było dla mnie – od ich wszystkich instrumentów.
Widziałem pod zamkniętymi oczami, jak są w pełni zjednoczeni ze swoimi instrumentami. Dźwięki płynęły swobodnie do miejsc, które potrzebowały uzdrowienia. widziałem jak ta energia otula i udrażnia blokady w naszych ciałach. Czułem pełną opiekę, troskę i wsparcie i dlatego mogłem się w pełni oddać temu co się działo. Nie wiem jak by to wyglądało gdy było więcej osób ale w naszym gronie było bosko!
Dziękuję Wam bardzo serdecznie za to wydarzenie i za to co robicie, za Waszą skromność również. Doświadczenie Ceremonii jest warte każdych pieniędzy i czasu! Na pewno będę chciał się z Wami spotkać na kolejnym wydarzeniu.
Namaste Fabian
Marta · 02/04/2022 o 2:42 pm
Byłam u Oli i Roberta na indywidualnym masażu dźwiękiem. Było cudownie, jest różnica między ceremonią grupową a masażem indywidualnym. Nadal jestem pod ogromnym wrażeniem! Dziękuję Wam Kochane Świetliste Istoty <3
Maria · 10/11/2019 o 9:19 pm
Piątkowy koncert w Lublinie był cudowny:-) Po takiej dawce pozytywnych wibracji dzieją się same cuda 🙂 bardzo wam dziękuję i mam nadzieję że był to pierwszy ale nie ostatni koncert w Samodobro.
Misy w Bydgoszczy X.2019 · 09/10/2019 o 7:25 pm
To był kolejny fantastyczny koncert… cudowne uczucie lekkości, nawet latania, czasem tańca… przy gorącym oczyszczającym ogniu. Każdy ma inne odczucia, a dla mnie przyplyw energii i uczucie oczyszczania… jeszcze kilka dni po koncercie, jest bezcenna. Dzięki , że macie odwagę wprowadzać nowe elementy i podążacie za energią grupy. Czekam niecierpliwie na kolejne spotkanie. Monika
Ewelinq · 30/09/2019 o 7:30 am
Długi czas szukałam w Warszawie koncertu „dla siebie”,aż trafiłam na tą parę.
Koncert był piękny i magiczny, był tym oczyszczaniem, którego potrzebowałam,którego mi również mocno brakowalo. Magda dźwięków jest niesamowita,uważam, że każdy kto nie zna powinien choć raz spróbować. A ludzie niesamowicie, otwarci, sympatyczni z sercem do ludzi na dłoni. Polecam serdecznie. Ja na pewno będę wracać ♥️dziękuję Wam, Olu i Robercie za Wasz koncert,za Waszą pasje i energię ,za to co robicie dla innych swym talentem♥️
Ewelina · 30/09/2019 o 7:33 am
Ah tak śpieszno mi było by zostawić po sobie ślad, że nie zauważyłam błędów w tekście podyktowanych słownikiem Co Wasza magia robi z ludźmi hihi
Dziękuję ♥️
Silver · 10/06/2024 o 9:35 pm
Ceremonia dźwięku u Oli i Roberta to niesamowite doznania zarówno dla ciała jak i dla ducha. Wspaniałe dźwięki mis i gongów oraz całej gamy magicznych instrumentów, dosłownie masowały moje ciało i wprawiały je w błogi stan relaksu. Cała ceremonia to wspaniałe doświadczenie, które można porównać w pewien sposób do duchowej podróży w którą zabierają nas prowadzący. Ciężko opisać zwykłymi słowami co tak naprawdę czułem, bo jest to doznanie wielozmysłowe jak i wielowymiarowe. Mogę polecić z całego serca Roberta i Ole oraz Ich kąpiele w dźwiękach, bo naprawdę warto.
misykrysztalowe.pl · 11/06/2024 o 5:48 am
Silver, bardzo dziękujemy za miłe słowa i polecamy się na przyszłość 🙂
Maria.I. 20.08.2019 Wroclaw · 26/09/2019 o 3:53 am
Kilka miesięcy temu pokustykalam z bolącym kolanem na spotkanie z Robertem i Olą .
Podczas koncertu przez moje ciało zaczęła przepływać energia,po dojściu do kolana zaczęła być bardzo intensywna i to trwało przez dłuższą chwilę.
W tym czasie ból kolana był bardzo mocny. Po koncercie naładowana niesamowitymi wibracjami zerwałam się z maty i nie zauważyłam,że ból zniknął. Jestem bardzo wdzięczna Robertowi i Oli, że „naprawili” mi kolano. Wielkie dzięki, że pojawiliscie się w moim życiu. Jesteście cudowni. Maria.I.
Robert i Ola · 26/09/2019 o 7:28 am
Bardzo się cieszymy, że nasza energia jak i instrumentów działa na Ciebie uzdrawiająco. Słodkości które od Ciebie otrzymaliśmy bardzo miło wspominamy 🙂 Również cieszymy się, że pojawiłaś się w naszym życiu i zawsze tak ciepło nas Witasz! <3 Do zobaczenia w kosmicznej przestrzeni 🙂
Grazyna · 28/10/2018 o 4:27 pm
Wczoraj zagraliście piękny koncert w Kielcach. To było fantastyczne duchowe uniesienie. Czułam się znakomicie zrelaksowana, ta wibracja była niezwykła i ogarniała całe moje ciało. Dziękuję i do zobaczenia następnym razem.
Kamila · 15/05/2018 o 7:36 am
Dziękuję wam kochani za to co robicie dla mnie. Dziękuję za piękną niespotykaną grę i cudowną waszą opiekę, którą czuję zawsze gdy jestem na waszym koncercie i długo po. Jesteście wspaniałymi szamanami. Ostatnio miałam niesamowite przeżycia podczas sesji. Byłam w lesie i tańczyłam przy ognisku, otworzyła mi się czakra serca i poczułam jak miłość rozlewa się na cały wszechświat! To było coś pięknego! Widziałam mnóstwo kolorów wokół mnie a z drzew promieniował blask, który jakby się ze mną łączył. Ciężko to opisać ale jeszcze dziś jest to świeże doznanie… Do zobaczenia! Na pewno się spotkamy! 🙂
Piotr · 11/05/2018 o 9:24 am
Przyszedłem na koncert z bólem chronicznym nogi a po koncercie ból całkowicie ustał 🙂 i trwa tak do dziś 🙂 Koncert był rewelacyjny! Czułem jak bęben rozkrusza we mnie to co mi nie służy. Mieszanka tych dźwięków jest po prostu niesamowita! Robert i Ola stworzyli taką atmosferę, że czułem, jakby ten koncert był grany tylko dla mnie! Musicie sami przyjść i zobaczyć bo jest to nie do opowiedzenia! Mam nadzieje, że zobaczymy się jeszcze w Warszawie 🙂 Dziękuje z całego serca <3
Magda · 08/05/2018 o 9:49 am
Byłam we Wrocku w drzewie życia było super! Tylko trochę mi przeszkadzali, ci co byli poza salą koncertową :/
Robert i Ola stworzyli niesamowitą atmosferę, jak zawsze! 🙂 Wibracja mis i wszystkich innych instrumentów jest niesamowita! Dziękuje! Jak dla mnie za rzadko jesteście 🙂 :* <3
Kamila · 08/05/2018 o 9:28 am
Jest super! Wspaniała podróż i mocne brzmienia. Bardzo Wam dziękuję Kochani!
Tomek · 25/09/2017 o 7:58 am
Miałem niewątpliwą przyjemność uczestniczyć wczoraj w koncercie Oli i Roberta w Mandala Szkoła Jogi w Bydgoszczy. Nie wiem czy uda mi się oddać wrażenia, których doświadczyłem, ale była to cudowna podróż. Czas i przestrzeń przestały mieć znaczenie. Zaczęło się dość niewinnie, dzwoneczki, łagodne pobrzękiwania mis, ale potem wibracje przybrały na sile i czułem jak przenikają całe moje ciało. Potem dołączył bęben szamański i czułem i widziałem jak dźwięk rozchodzi się w postaci koncentrycznych kół nad moim ciałem i gdzieś w dół, przenika i rozlewa się we mnie, jak koła na wodzie. Potem był zapach palo santo, cudowny, zniewalający, wraz z rytmami bębna zabrał mnie gdzieś do Ameryki Pólnocnej, w połączeniu z jakąś grzechotką, kreował wizję szamanów, grzechotników itp. Po jakiejś chwili dołączyły misy kryształowe i przeniosłem się na tybetańskie równiny. Dzwoneczki koshi, wibracje jakie tworzyły dźwięki mis, to wszystko sprawiło, że dosłownie czułem, że jestem gdzieś daleko. Potem pojawiły się dźwięki, których nie jestem w stanie zidentyfikować, ale zabrały mnie gdzieś w otchłanie Pacyfiku, gdzie jestem pewien, że słyszałem wieloryby, nawoływania płetwali błękitnych. Nie wiem czy to tylko moja wyobraźnia, ale to nie ważne. Ważne jest to, że była to piękna podróż w krainę dźwięków, gdzie zmysły się łączą, gdzie słyszymy kolory i widzimy muzykę, a ciało przestaje nam przeszkadzać. Dziękuję wam pięknie, Olu i Robercie! Rozsiewajcie miłość wokół siebie! Pozdrawiam z miłością, Tomek.
Paweł · 07/08/2017 o 7:26 pm
Pierwszy raz do Was trafiłem będąc na wielu różnych koncertach mis i już rozumiem co mieliście na myśli, mówiąc przed koncertem, że gracie „intensywnie”. Dziękuję za oczyszczenie.
Giga · 04/06/2017 o 9:15 pm
Misy okazały się dla mnie objawieniem! Właśnie tego potrzebowałam…taki masaż dźwiękiem, który przenika cały organizm do głębi- od stóp do głowy. Byłam dwa razy. Po pierwszym koncercie przez kilka dni pod wieczór wypływały łzy z moich oczu samoczynnie, dla mnie było to zaskoczeniem zwłaszcza, że cierpię na ich suchość…i migotały mi kolorowe światła przed oczami. W trakcie samego koncertu bardzo dobrze wspominam bębny…w ich rytm (w wyobraźni) tańczyłam przy ognisku bo taką niesamowitą energią mi dawały…i co najlepsze jako mężczyzna:) Drugi koncert miesiąc później okazał się jeszcze lepszy, wydaje mi się, że dlatego ponieważ w trakcie pierwszego za bardzo myślałam nad wszystkim, natomiast podczas drugiego weszłam w stan odprężającego relaksu i wiedziałam na czym chce się skupić-czyli na czakrach. W pewnym momencie poczułam potrzebę zobaczenia siebie biegnącą wśród zieleni..rozejrzałam się i zobaczyłam w oddali na wzgórzu miasto i stamtąd dochodził dzwon (bo akurat podobny dźwięk się pojawił) i poczułam niesamowitą ekscytację bo coś tam na mnie czekało. Gdy dotarłam na miejsce okazało się, że czekało tam na mnie uczucie niesamowitej akceptacji, miłości i radości. Napełniłam tym całą swoją istotę….i zaczęłam powtarzać, że bardzo się kocham, żebym tak nie cisnęła na siebie, że wszystko jest w porządku….
Popłakałam się ale były to pozytywne łzy. Ola z Robertem ewidentnie całkowicie angażują się w to co robią a to co robią jest niesamowite!
Madzia · 04/06/2017 o 4:29 pm
Dziękuję wam kochani za cudowny koncert pełen wzruszeń i pozytywnej wibracji. Od czasu gdy po raz pierwszy doświadczyłam waszej gry w moim życiu zaszły ogromne zmiany. Ciągle pracuje nad sobą i widzę, że zaczynam stawać się coraz silniejsza! Wszystko zaczyna iść zgodnie z moim planem. Cieszę się, że was poznałam i mogę uczestniczyć na waszych pełnych magii koncertach <3
Joanna · 28/05/2017 o 10:50 am
Każdy z trzech koncertów Oli i Roberta, na których byłam do tej pory odbierałam różnie i jednocześnie trzeba zaznaczyć, że wszystkie bardzo mnie odprężyły i „dodały skrzydeł” do dalszego działania. W trakcie samych koncertów odczuwałam, że Ola i Robert na swój sposób przemawiali do nas poprzez dźwięk. Można odczuć ich bardzo pozytywne intencje, dzięki którym mamy szansę oderwać się od tego co nas przytłacza i zregenerować siły witalne.
Dziękuję i czekam na kolejne koncerty 🙂
Olga · 26/05/2017 o 7:35 pm
Polecam z całego serca doświadczenie uczestnictwa w uzdrawiającym koncercie. W trakcie odczuwalna opieka i bezpieczeństwo prowadzenia ze strony Oli i Roberta. Ich zaangażowanie i oddanie. Każdy pewnie bardzo indywidualnie przeżyje ten proces dźwiękoterapii, ale warto poddać się temu, jeśli narodzi się taka potrzeba. Dźwięki lekko dotykają albo mocno wchodzą i wibrują wgłąb, każdy koncert to inna jakość i inne wrażenia. Każdy z nas jest inny i po swojemu we właściwy dla siebie sposób przeżyje koncert. Bogactwo dźwieków i wibracji….i ich wzajemne przenikanie się.
Dziękuję <3
Kamila Kos · 25/05/2017 o 5:40 am
Witam Was! Jestem Waszym uczestnikiem od jakiegoś czasu w Poznaniu. Moje wrażenia, są zawsze inne gdyż zawsze gracie inaczej 🙂 . Jestem zachwycona tą wibracją, która wchodzi w moje ciało. Czuję jak przepycha moje meridiany. Wielokrotnie miałam wizję podczas trwania koncertu w których robiłam różne zaskakujące rzeczy 🙂 Zawsze po koncercie czuję się spokojna ale naładowana pozytywną energią. Czuję wiatr w uszach 😉 Moi bliscy również widzą pozytywne zmiany we mnie. Dziękuję Wam Olu i Robercie za Wasze serce, które wkładacie podczas gry! Zobaczymy się jeszcze na pewno!
Sameer Khurana · 24/05/2017 o 3:39 pm
Byłem juz dwa razy już i mogę powiedzieć że każdy powinien chodzić na koncerty Oli i Roberta bo to jest po prostu Boskie !! Trudno mi odpisać jak się czułem dlatego mogę jedynie powiedzieć że było BOSKO !!
Zachęcam i polecam wszystkim 🙂
Agnieszka · 16/05/2017 o 2:35 pm
Uczestniczyłam już kilka razy w koncertach mis kryształowych prowadzonych przez Roberta i Olę. Każdy koncert jest inny, każdy przynosi mi nowe doznania. Jest to wspaniałe godzinne spotkanie z niezwykłymi dźwiękami różnych instrumentów. Niezwykły relaks, oderwanie od codzienności. Taki koncert to świetny prezent jaki można zafundować swojemu ciału i zmysłom. Polecam każdemu 🙂
Leszek · 08/05/2017 o 8:36 pm
Miałem bardzo poważny problem z kaszlem, którego lekarze od tygodni nie mogli zwalczyć. Obawiałem się, że nasilający się problem sprawi, iż wyląduję w szpitalu! Wybrałem się na koncert mis kryształowych w Poznaniu. Po koncercie wróciłem do domu … bez kaszlu, jednak nadal w gardle odczuwałem jakieś podrażnienia. Niestety po dwóch dniach kaszel zaczął powracać, nie wiem czy mu w tym trochę sam nie pomogłem angażując się w niepotrzebne sytuacje stresowe. Postanowiłem, że ponownie wybiorę się na koncert mis kryształowych. Po moim drugim koncercie ponownie mój kaszel minął, lecz tym razem już nie powrócił! Ponadto podczas koncertów odczuwałem magię wibracji w całym ciele, przez cały mój organizm przepływał prąd pozytywnej energii! Moim zdaniem tych wszystkich efektów i pozytywnych oddziaływań, nie da się osiągnąć słuchając internetowych nagrań o podobnej tematyce, nawet w przypadku użycia słuchawek stereo!!! Do zobaczenia na kolejnych koncertach! Przyjadę „naładować akumulatory”! 😉
Maria · 07/05/2017 o 11:11 am
Miałam ogromną przyjemność uczestniczyć w ostatnim koncercie w Krakowie w Dębnikach.
Było to wspaniałe przeżycie, dżwięki harmonijnie wędrowały w ciele, wspaniałe uczucie!
Wykonawcy doskonale się dopełniają i podczas kocertu tworząc cudowną przestrzeń utkaną z dżwięków. Dla mnie ten koncert to piękny taniec moich ciał subtelnych, którego wspomnienie budzi lekki dreszcz na ciele do dzisiaj . Wędrowałam z tą piękną muzyką po dżungli, unosiłam się w przestworza, zanurzałam się w morskie głębiny. Po koncercie trudno powrócić do swojego śpiworka , na szczęście lekkość , nowy, wewnętrzny porządek, uczucie uwolnienia zabieramy ze sobą w naszę rzeczywistość . Bardzo dziękuję !
Edyta · 09/10/2025 o 5:00 am
Mój pierwszy raz na ceremonii dźwięku
Uczestniczyłam w tej ceremonii po raz pierwszy i nie przypuszczałam, że będzie to tak silne, transformujące doświadczenie.
To wydarzenie miało ogromny wpływ na mnie – zarówno prowadzący, jak i uczestnicy stworzyli przestrzeń pełną harmonii, bezpieczeństwa i głębokiej energii.
Podczas ceremonii przeżyłam prawdziwą lawinę emocji – od śmiechu, przez strach, uśmiech, łzy i ciarki, aż po moment całkowitego wyciszenia, balansu i ukojenia w nicości.
W jednej chwili czułam się wszystkim – częścią całości, jednością.
Po powrocie do domu emocje nadal we mnie pracowały – pojawiły się łzy, wahania nastroju i frustracja. Dziś wiem, że to był proces oczyszczania, który jest nadal we mnie obecny.
Zrozumiałam, że oczyszczenie jest konieczne, aby intencje mogły w pełni zadziałać, a prawdziwe odpuszczenie prowadzi do uzdrowienia.
Brak kontroli to nie słabość – to efekt głębokiej pracy nad sobą.
Praca nad sobą jest lustrem, które pokazuje, co jeszcze wymaga miłości i akceptacji.
Ceremonia dźwięku była dla mnie początkiem nowego etapu – momentem narodzin nowej mnie.
Z wdzięcznością przyjmuję ten proces i pozwalam, by Wszechświat prowadził mnie dalej ✨
— Edyta Święcichowska